-Przepraszam, że Wam przeszkadzam, ale chciałbym zatańczyć z Wiktorią-powiedział Damien i spojrzał błagalnym wzrokiem na Łukasza.
-Jasne, nie ma problemu-odpowiedział Piszczu i zostawił nas samych.
Krzyknęłam jeszcze za nim: "Dziękuję", a on się odwrócił i puścił mi oczko. W tym samym czasie DJ włączył wolną muzykę. Damien objął mnie za biodra, a ja zarzuciłam mu ręce na szyje. Przez cały czas patrzyliśmy sobie w oczy. Czułam się z nim tak dobrze i bezpiecznie. Nie mogłam już dłużej oszukiwać sama siebie. Chyba na prawdę się w nim zakochałam. W tym samym czasie piłkarz odezwał się do mnie:
-Wiktoria wiem, że nie znamy się długo, ale przy Tobie czuje się wyjątkowo. Nie muszę udawać, kogoś innego. Mogę być sobą. Mimo iż tak na prawdę poznałem Cię parę godzin temu, to znaczysz dla mnie bardzo wiele.
-Damien..-chciałam mu w tym momencie powiedzieć co do niego czuję, jednak on położył palec na moich ustach i przybliżył swoją twarz do mojej i chciał mnie pocałować jednak usłyszeliśmy głos Roberta.
-Jak mogłaś mi to zrobić ? Jeszcze na moich oczach. Nie chcę Cię więcej widzieć.-krzyknął i szybkim krokiem szedł w stronę wyjścia.
Odwróciłam się i zobaczyłam Anne przytuloną do jakiegoś starszego mężczyzny. Zastanawiałam się jaki ona ma tupet, żeby teraz jeszcze tak stać, nie przejmując się Robertem. Spojrzałam na Perquisa, a on powiedział, że nie możemy go tak teraz zostawić.
-Lewy, czekaj na nas!-zawołaliśmy za nim.
Nie chętnie, ale zatrzymał się i spojrzał na nas smutnym wzrokiem. Zobaczyłam też, że od razu zjawił się obok nas Łukasz. Musiał również wiedzieć zaistniałą sytuację.
-Co się tak patrzycie. Zaraz pewnie powiecie "a nie mówiliśmy".
-Nie Robert-zaczął mówić zdenerwowany Damien.-Martwimy się o Ciebie, a ty nic sobie z tego nie robisz. Przejrzyj wreszcie na oczy człowieku.
Te ostatnie słowa, prawie wykrzyczał, więc spojrzałam na niego z wyrzutem.
-Ale ja ją na prawdę kocham! Nigdy nie byłeś w związku, więc nie praw mi teraz morałów-powiedział wkurzony Robert do Damiena.
Widać, że te słowa zasmuciły Perquisa, więc zapadła cisza.
-Spokojnie-powiedziałam, aby nie powiedzieli sobie zaraz czegoś, co później będą oboje żałować.- Musimy się zastanowić, co teraz robimy.
-Myślę, że powinniśmy jak najszybciej wynieść się z tego miejsca-powiedział milczący jak dotąd Łukasz. -Pojedziemy do Kuby i Agaty. Ja zadzwonię po taksówkę i zawiadomię Błaszczykowskich, że wpadniemy do nich, Damien ty pójdziesz poszukać Karolinę i Wojtka, a ty Wiki zostaniesz z Lewym i poczekacie na nas.
Nikt nie protestował, ponieważ było to najsensowniejsze rozwiązanie. Wyszłam z Lewym na dwór i usiedliśmy na ławce. Na początku, nic nie mówiłam, ponieważ wiedziałam jak musi się teraz czuć.
-Robert wiem, że pewnie teraz nie chcesz z nikim rozmawiać i domyślam się jak jest Ci trudno, ale proszę posłuchaj mnie.-powiedziałam do niego błagalnym głosem.
Odwrócił się w moja stronę, ale nic nie powiedział, więc domyśliłam się, że mogę mówić.
-Nie zrozum mnie źle, ponieważ wszyscy na prawdę chcą do Ciebie jak najlepiej. Chłopcy na prawdę się o Ciebie martwią. Wiem, że łatwo się mówi, ale nie przejmuj się Anią. Może to było zwykłe nieporozumienie. Jeżeli jesteście sobie pisani, to wszystko jest możliwe i wrócicie jeszcze do siebie. Ale jeśli tak nie jest, to ...czasem lepiej odpuścić.-powiedziałam mu.
-Wiem, że oni chcą jak najlepiej, ale mi na niej bardzo zależy. Wydaje mi się czasem, że nikt mnie nie rozumie. -odpowiedział.
-Nikt nie mówił, że w życiu będzie łatwo. Ale pamiętaj, że masz przyjaciół, którzy zawsze pomogą Ci w trudnej sytuacji. I chciałam Ci również, powiedzieć, że jakbyś chciał pogadać, to zawsze możesz na mnie liczyć-uśmiechnęłam się do niego.-Pamiętaj o tym, że nie wolno się załamywać. Nawet z najtrudniejszej sytuacji można znaleźć wyjście.
-Dziękuję Ci Wiktoria, była potrzebna mi taka rozmowa.-przytulił się do mnie, jakby chciał mi za to podziękować. Był to przyjacielski uścisk, więc odwzajemniłam to.
Po paru minutach powiedział do mnie:
-Chciałem Cię jeszcze przeprosić i Damiena także. Widziałem to, jak byliście w tym momencie ze sobą blisko. Przykro mi, że przeze mnie musieliście przerwać ten moment.
-Spokojnie nic się nie stało-odpowiedziałam mu. Miałam jednak nadzieję, że w końcu będę mogła mu wyznać co czuję.
3 godziny później:
Byliśmy w domu Kuby i Agaty. Organizowali oni także taką małą imprezę w kameralnym gronie, więc przyjęli nas z otwartymi ramionami. Bardzo mili z nich ludzie i wyglądają na bardzo zakochanych w sobie. Z Agatą rozmawiałam już dłużej i trochę opowiedziałam jej o sobie. Myślę, że zaprzyjaźnię się z nią. Robert nie był w najlepszym nastroju na zabawę, ale nie chciał zepsuć jej nam, więc poszedł do pokoju gościnnego Kuby się przespać z tym wszystkim co go spotkało. Wojtek z Karoliną rozkręcili trochę zabawę, bo jak to oni, nie potrafili usiedzieć w miejscu. Zauważyłam, że ta dwójka bardzo się polubiła, ale obawiałam się trochę o to czy Karolina nie zrani uczuć piłkarza, ponieważ sama mi mówiła o tym, że nie myśli o poważnym związku. Jednak nie da się ukryć, oboje mają podobną osobowość i nadają na tych samych falach. Wyszłam teraz na balkon trochę ochłonąć, ponieważ w ten dzień tyle się wydarzyło i miałam za dużo wrażeń. Nie miałam okazji porozmawiać z Damienem, ponieważ od tej sytuacji, gdy razem tańczyliśmy, nie byliśmy ani razu sam na sam. Nagle zauważyłam, że drzwi balkonowe się otwierają i wychodzi z nikt inny tylko Perquis. Uśmiechnęłam się na jego widok, ponieważ wyglądał na prawdę wspaniale. Stanął obok mnie i przez dłuższą chwilę nie odzywaliśmy się do siebie. Nagle zrobiło mi się bardzo zimno i zaczęłam trząść się z zimna. Damien nie zastanawiając się długo ściągnął marynarkę ze swojego garnituru i założył ją na mnie. Podziękowałam mu i uśmiechnęłam się do niego najpiękniej jak potrafiłam, a on objął mnie ramieniem. Poczułam motylki w brzuchu. Nigdy tego nie czułam, to niesamowite uczucie. Przez parę minut nic nie mówiliśmy, gdy w pewnym momencie odezwaliśmy się w tym samym momencie:
-Wiktoria
-Damien
Spojrzeliśmy na siebie i zaczęliśmy się śmiać.
-Mów pierwsza-powiedział do mnie Damien.
-No więc, chciałam Ci to juz dawno, powiedzieć, ale nie było okazji. To co mi powiedziałeś, wtedy gdy tańczyliśmy...Ja..czuję do Ciebie dokładnie to samo. Zakochałam się w Tobie Damien. -wyznałam, patrząc mu prosto w oczy.
On tymczasem położył rękę na moim ramieniu, odchylił kosmyk moich włosów opadających na moje czoło. Poczułam nagle niesamowite ciepło, płynące z mojego serca, mimo iż było dużo stopni poniżej zera. Przyciągnął mnie delikatnie do siebie, zbliżył swoje usta do moich i pocałował mnie. W tym samym czasie nad naszą głową pojawiły się fajerwerki. Wybiła północ, lecz my nie przerwaliśmy tej chwili. Czekaliśmy na nią od momentu, kiedy się poznaliśmy. Całował mnie, coraz bardziej intensywnie i czułam, jak jego puls przyśpiesza. Pragnęliśmy oboje, aby ta chwila trwała wieczność. W pewnym momencie oderwał się ode mnie i chwycił moją dłoń.
-Wiktorio Nowicka! Czy zostaniesz moją dziewczyną ?-zapytał mnie.
-TAK,TAK, TAK-krzyknęłam uradowana i rzuciłam mu się na szyję.
-------------------------------------------------------------------------------------------------
Pisałam ten rozdział bardzo długo, i również bardzo długo nad nim myślałam. Nie wiem ile osób w ogóle czyta to opowiadanie, ale chciałam podziękować wszystkim za dużą liczbę wyświetleń i miłe komentarze, które dodają mi pozytywnej energii do dalszego pisania. Postaram się was nie zawieść.
Zdradzę Wam, że następny rozdział będzie się rozgrywał 10 dni po Sylwestrze.
czwartek, 21 lutego 2013
środa, 20 lutego 2013
Rozdział 2
"Nagle poczułam, że na kogoś wpadłam. Poczułam niesamowity zapach perfum
tej osoby i bardzo umięśnione ciało. Z pewnością była to osoba płci
męskiej. Zapach ten zadziałał na mnie jak narkotyk, ponieważ nie umiałam
się od niego uwolnić. Stałam tak przytulona do tego obcego mężczyzny i
czułam się jakby ta chwila trwała wieczność. Nie chciałam jednak kończyć
tego momentu. Poczułam się tak, jakby ten chłopak uratował mnie przed
złym światem.
-Cy coś ci się stało- zapytał mnie mój wybawiciel z francuskim akcentem. Wydawało mi się, że już gdzieś słyszałam ten głos. Podniosłam głowę do góry, aby zobaczyć kto to jest.
-Damien ?!- spytałam zaskoczona."
-Tak jestem Damien Perquis, a ty jesteś Wiktoria, prawda ?
-No tak..Przepraszam, że tak zareagowałam na Twój widok, ale nie spodziewałam się Ciebie. Powiesz mi skąd wiedziałeś jak mam na imię ? -odpowiedziałam, trzęsącym się głosem, ponieważ nie mogłam uwierzyć, że rozmawiam z jednym z moich ulubionych piłkarzy!
-Może kiedyś się dowiesz-spojrzał na mnie z uśmiechem, lecz nagle na jego twarzy pojawiło się przerażenie.
-Jejku co Ci się stało?-spytał i podniósł moją dłoń, która ciągle krwawiła.
-To długa historia-powiedziałam i poczułam, że łzy po raz kolejny napływają mi do oczu.
-Chodź-powiedział do mnie i zaprowadził mnie do pokoju medycznego. Zaopatrzył mi tam ranę, a ja opowiedziałam mu co się stało. Damien spokojnie wysłuchał wszystkiego, a potem mnie pocieszył i powiedział, że mam się nie przejmować tymi dziewczynami.
-Muszę Ci coś powiedzieć. Te umalowane lale, zaczepiały nas. Ale nie daliśmy się im sprowokować. -wyznał mi nowy znajomy.
-Nas ?-zapytałam zaskoczona.
-Przez to wszystko zapomniałem Ci powiedzieć, ale jestem tu z przyjaciółmi. Interesujesz się piłką nożną, prawda ?-zapytał mnie.
-I to bardzo-powiedziałam z uśmiechem. Byłam jednak zaskoczona, że on o tym wie.
-No to pewnie znasz moich kolegów. Jestem tutaj w Robertem Lewandowskim, Wojciechem Sz... z Wojtkiem i Łukaszem Pisckiem.-odpowiedział z trudem.
-Masz cudowny akcent.-powiedziałam mu. I tak w ogóle to oczywiście, że znam twoich kolegów. Oglądam wszystkie mecze, reprezentacji i Borussii.
-Borussii...powiedział zamyślony Perquis.
-Tak, nawet nie wiesz jak bardzo się ucieszyłam z twojego transferu. 4 Polaków w tak silnym zespole, to coś niesamowitego. Mam nadzieję, że już nie długo wywalczysz sobie miejsce w podstawowym składzie. -uśmiechnęłam się do niego, a on to odwzajemnił.
Nie mogłam dłużej wytrzymać w niepewności więc spytałam się go, skąd wiedział jak mam na imię. Opowiedział więc mi, że, Pani Józefa moja sąsiadka to jego babcia. Gdy przyjeżdżał ją odwiedzić, ona dużo mu o mnie opowiadała. Kiedyś nawet zobaczył mnie przez okno jak wychodzę ze swojego domu i bardzo chciał mnie poznać, więc załatwił mi te bilety na sylwestra, a jego babcia przekazała je mojej cioci, abym się niczego nie domyśliła. Bardzo zaskoczyło mnie to co mi powiedział. Jak mogłam nie wiedzieć, że Pani Józefa to babcia Damiena. I tak właściwie, to dlaczego on tak chciał mnie poznać ?
-Damien, ale przecież...zaczęłam mówić, ale on nie pozwolił mi dokończyć.
-Cii, nic nie mów-powiedział, spoglądając mi głęboko w oczy i przy okazji zakładają opadający kosmyk włosów za moje ucho. Myślałam, że zemdleję. Co się ze mną działo.
-Dlaczego chciałeś mnie poznać?- zapytałam go zdziwiona.
-Oczarowałaś mnie swoimi zainteresowaniami i tym z jaką pasją opowiadasz o piłce nożnej. Słyszałem jak przeżywasz każdy mecz i jak kibicujesz. Ujęło mnie to za serce na prawdę.-uśmiechnął się do mnie.-Nie wiedziałem, że są na świecie jeszcze tacy ludzie dla których są ważniejsze rzeczy niż sława, pieniądze i którzy całe swoje serce oddają w to co na prawdę kochają.
Jego słowa bardzo mnie zawstydziły.
-Ale ja wcale taka nie jestem. Jestem niecierpliwa, uparta, a w dodatku..-zaczęłam mówić, jednak on nie dał mi skończyć.
-A w dodatku skormna- Damien zaczął się śmiać.
-To nie jest śmieszne-krzyknęłam na niego, jednak nie umiałam przy tym powstrzymać się ze śmiechu.
Przez chwile staliśmy, patrząc się na siebie i nic nie mówiąc. W jego oczach było coś niesamowitego. Czułam się przy nim tak wspaniale. Zastanawiałam się, co by to było gdybym się w nim zakochała. Przecież on, nawet nie chciałby być ze mną. Nie wiem co by dalej się działo gdyby Damien nie zaczął nagle mówić.
- Wiesz co to dziwne, ale czuję się jakbym znał cię od lat-powiedział mi.
-Mam dokładnie to samo wrażenie-odpowiedziałam mu.
Przypomniałam sobie nagle o Karolinie i o tym, że będzie się o mnie martwić. Zadzwoniłam więc do niej i opowiedziałam jej wszystko co się stało. Umówiłam się z nią za 5 minut przed głównym wejściem. Po czym Damien mi powiedział, że przedstawi mnie i Karolinę swoim kolegom , ponieważ oni nie mogą się doczekać aby mnie poznać.
-A więc to było zamierzone. Wszystko jasne-odpowiedziałam mu ze śmiechem.
-Tylko troszeczkę-zrobił minę niewiniątka.
-Oczywiście pójdę z Tobą do nich. Myślę, że moja przyjaciółka również nie będzie miała nic przeciwko temu.
Parę minut później spotkaliśmy już Karolinę. Na mój widok bardzo się ucieszyła. Przedstawiłam ją Damienowi, ale oczywiście nie odbyło się bez wpadki, ponieważ powiedziała mu:
-To ty jesteś tym bramkarzem Arsenalu, prawda ?
Na szczęście Damien ma poczucie humoru i zaczął się tylko z tego śmiać.
10 minut później:
Siedziałam przy stoliku razem z Karoliną, Damienem, Piszczem, Wojtkiem i z Lewym oraz z jego narzeczoną Anną. Wszyscy byli bardzo mili, tylko Anna wydawała się tak próżna i traktowała nas za gorsze od siebie. Ja natomiast byłam zachwycona, że mogę ich wszystkich poznać. Zauważyłam też, że Wojtek chyba nie przepada za ukochaną Roberta i cały czas coś jej dogadywał. Po chwili Anna zaczęła męczyć Lewego, że bardzo chce potańczyć. Jemu za bardzo się nie chciało, ale jego ukochana wręcz zmusiła go do tego. Gdy tylko para odeszła od stołu, Wojtek powiedział:
-Mam jej na prawdę dosyć. Jak Lewy może być z tak powierzchniową dziewczyną.
-Z tego co widziałam w telewizji i na zdjęciach wyglądają na szczęśliwych razem.- powiedziałam mu.
-Telewizja i dziennikarze nie zawsze przedstawiają wszystko tak jak wygląda na prawdę-westchnął Piszczu.
Opowiedziałam im więc o tym, że skończyłam studia dziennikarskie i szukam pracy jako dyrektor do spraw z mediami i czy nie mogliby się popytać i polecić mnie gdzieś. Oni chętnie się z tym zgodzili. Łukasz i Damien obiecali, że popytają w Dortmundzie, a Wojtek w Londynie. Byli bardzo miłymi ludźmi na prawdę cieszyłam się, że ich poznałam.
Po chwili Szczęsnemu znudziło się takie siedzenie i powiedział, że idzie się zabawić. Piszczu powiedział do niego:
-Tylko uważaj, abyś nic nie narobił.
-Daj spokój stary, Sylwester jest raz w roku-odpowiedział że śmiechem i już go nie było.
Piszczu spojrzał na mnie i powiedział, że on zawsze się tak zachowuje.
-Nie przejmuj się, powiedziałam do Niego. Karolina jest zupełnie taka sama. -odpowiedziałam
-Co, co ktoś mnie wołał ?-zawołała zdezorientowana Karolina.
Zaczęłam się śmiać z niej z Łukaszem. Spojrzałam na Damiena i zauważyłam, że cały czas się na mnie patrzy. Odwróciłam się więc zawstydzona w stronę Łukasza. Opowiedział mi właśnie dlaczego tak bardzo nie lubią Anny Stachurskiej i jakie mają wobec niej podejrzenia. Według nich zdradza z kimś Lewego, ale on jest zaślepiony miłością i nie można mu przemówić do rozsądku.
-Nie będę Cię już dłużej zanudzał. Może zatańczymy ?-zapytał mnie i uśmiechnął się do mnie szczerze.
-Jasne, czemu nie-odpowiedziałam i poszłam z nim w stronę parkietu. Zauważyłam, że Damien od razu poprosił do tańca Karolinę. Tańczyłam z Piszczem, ale cały czas nie mogłam przestać myśleć o Perquisie, więc spoglądałam w jego stronę. W pewnym momencie nasze spojrzenia się spotkały, więc od razu odwróciłam wzrok.
-Podoba Ci się Damien, prawda ?-zapytał mnie Łukasz
-Przecież widzę, że ciągle spoglądasz w jego stronę.
-Nie, czemu tak myślisz ?-odpowiedziałam.
-Nie chcę nic mówić, ale odkąd zobaczył Cię pierwszy raz, bardzo się zmienił. Mimo iż Cię nie znał, to ciągle opowiadał o Tobie i jak bardzo chciałby Cię poznać. Zaczął się bardziej starać na treningach, po to aby wywalczyć sobie miejsce w podstawowym składzie. I po to, aby Tobie zaimponować. Damien to mój przyjaciel i widzę, że na prawdę bardzo mu się podobasz. Nie chcę aby, ktoś go zranił. Mam nadzieję, że rozumiesz o czym mówię.
-Tak rozumiem. Tylko wiesz bardzo mnie zaskoczyłeś tym co powiedziałeś . Nie spodziewałam się Tego.
-To cieszę się, że mogłem Ci pomóc.-powiedział i uśmiechnął się do mnie. Ja odwzajemniłam jego uśmiech. Po chwili podszedł do nas Damien..
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Więc mamy już 2 rozdział. Jak na razie akcja dzieje się powoli, ale obiecuję Wam, że nabierze tempa i dużo się będzie działo. Mam nadzieję, że jesteście ciekawi co dalej i będziecie czytać ;)
-Cy coś ci się stało- zapytał mnie mój wybawiciel z francuskim akcentem. Wydawało mi się, że już gdzieś słyszałam ten głos. Podniosłam głowę do góry, aby zobaczyć kto to jest.
-Damien ?!- spytałam zaskoczona."
-Tak jestem Damien Perquis, a ty jesteś Wiktoria, prawda ?
-No tak..Przepraszam, że tak zareagowałam na Twój widok, ale nie spodziewałam się Ciebie. Powiesz mi skąd wiedziałeś jak mam na imię ? -odpowiedziałam, trzęsącym się głosem, ponieważ nie mogłam uwierzyć, że rozmawiam z jednym z moich ulubionych piłkarzy!
-Może kiedyś się dowiesz-spojrzał na mnie z uśmiechem, lecz nagle na jego twarzy pojawiło się przerażenie.
-Jejku co Ci się stało?-spytał i podniósł moją dłoń, która ciągle krwawiła.
-To długa historia-powiedziałam i poczułam, że łzy po raz kolejny napływają mi do oczu.
-Chodź-powiedział do mnie i zaprowadził mnie do pokoju medycznego. Zaopatrzył mi tam ranę, a ja opowiedziałam mu co się stało. Damien spokojnie wysłuchał wszystkiego, a potem mnie pocieszył i powiedział, że mam się nie przejmować tymi dziewczynami.
-Muszę Ci coś powiedzieć. Te umalowane lale, zaczepiały nas. Ale nie daliśmy się im sprowokować. -wyznał mi nowy znajomy.
-Nas ?-zapytałam zaskoczona.
-Przez to wszystko zapomniałem Ci powiedzieć, ale jestem tu z przyjaciółmi. Interesujesz się piłką nożną, prawda ?-zapytał mnie.
-I to bardzo-powiedziałam z uśmiechem. Byłam jednak zaskoczona, że on o tym wie.
-No to pewnie znasz moich kolegów. Jestem tutaj w Robertem Lewandowskim, Wojciechem Sz... z Wojtkiem i Łukaszem Pisckiem.-odpowiedział z trudem.
-Masz cudowny akcent.-powiedziałam mu. I tak w ogóle to oczywiście, że znam twoich kolegów. Oglądam wszystkie mecze, reprezentacji i Borussii.
-Borussii...powiedział zamyślony Perquis.
-Tak, nawet nie wiesz jak bardzo się ucieszyłam z twojego transferu. 4 Polaków w tak silnym zespole, to coś niesamowitego. Mam nadzieję, że już nie długo wywalczysz sobie miejsce w podstawowym składzie. -uśmiechnęłam się do niego, a on to odwzajemnił.
Nie mogłam dłużej wytrzymać w niepewności więc spytałam się go, skąd wiedział jak mam na imię. Opowiedział więc mi, że, Pani Józefa moja sąsiadka to jego babcia. Gdy przyjeżdżał ją odwiedzić, ona dużo mu o mnie opowiadała. Kiedyś nawet zobaczył mnie przez okno jak wychodzę ze swojego domu i bardzo chciał mnie poznać, więc załatwił mi te bilety na sylwestra, a jego babcia przekazała je mojej cioci, abym się niczego nie domyśliła. Bardzo zaskoczyło mnie to co mi powiedział. Jak mogłam nie wiedzieć, że Pani Józefa to babcia Damiena. I tak właściwie, to dlaczego on tak chciał mnie poznać ?
-Damien, ale przecież...zaczęłam mówić, ale on nie pozwolił mi dokończyć.
-Cii, nic nie mów-powiedział, spoglądając mi głęboko w oczy i przy okazji zakładają opadający kosmyk włosów za moje ucho. Myślałam, że zemdleję. Co się ze mną działo.
-Dlaczego chciałeś mnie poznać?- zapytałam go zdziwiona.
-Oczarowałaś mnie swoimi zainteresowaniami i tym z jaką pasją opowiadasz o piłce nożnej. Słyszałem jak przeżywasz każdy mecz i jak kibicujesz. Ujęło mnie to za serce na prawdę.-uśmiechnął się do mnie.-Nie wiedziałem, że są na świecie jeszcze tacy ludzie dla których są ważniejsze rzeczy niż sława, pieniądze i którzy całe swoje serce oddają w to co na prawdę kochają.
Jego słowa bardzo mnie zawstydziły.
-Ale ja wcale taka nie jestem. Jestem niecierpliwa, uparta, a w dodatku..-zaczęłam mówić, jednak on nie dał mi skończyć.
-A w dodatku skormna- Damien zaczął się śmiać.
-To nie jest śmieszne-krzyknęłam na niego, jednak nie umiałam przy tym powstrzymać się ze śmiechu.
Przez chwile staliśmy, patrząc się na siebie i nic nie mówiąc. W jego oczach było coś niesamowitego. Czułam się przy nim tak wspaniale. Zastanawiałam się, co by to było gdybym się w nim zakochała. Przecież on, nawet nie chciałby być ze mną. Nie wiem co by dalej się działo gdyby Damien nie zaczął nagle mówić.
- Wiesz co to dziwne, ale czuję się jakbym znał cię od lat-powiedział mi.
-Mam dokładnie to samo wrażenie-odpowiedziałam mu.
Przypomniałam sobie nagle o Karolinie i o tym, że będzie się o mnie martwić. Zadzwoniłam więc do niej i opowiedziałam jej wszystko co się stało. Umówiłam się z nią za 5 minut przed głównym wejściem. Po czym Damien mi powiedział, że przedstawi mnie i Karolinę swoim kolegom , ponieważ oni nie mogą się doczekać aby mnie poznać.
-A więc to było zamierzone. Wszystko jasne-odpowiedziałam mu ze śmiechem.
-Tylko troszeczkę-zrobił minę niewiniątka.
-Oczywiście pójdę z Tobą do nich. Myślę, że moja przyjaciółka również nie będzie miała nic przeciwko temu.
Parę minut później spotkaliśmy już Karolinę. Na mój widok bardzo się ucieszyła. Przedstawiłam ją Damienowi, ale oczywiście nie odbyło się bez wpadki, ponieważ powiedziała mu:
-To ty jesteś tym bramkarzem Arsenalu, prawda ?
Na szczęście Damien ma poczucie humoru i zaczął się tylko z tego śmiać.
10 minut później:
Siedziałam przy stoliku razem z Karoliną, Damienem, Piszczem, Wojtkiem i z Lewym oraz z jego narzeczoną Anną. Wszyscy byli bardzo mili, tylko Anna wydawała się tak próżna i traktowała nas za gorsze od siebie. Ja natomiast byłam zachwycona, że mogę ich wszystkich poznać. Zauważyłam też, że Wojtek chyba nie przepada za ukochaną Roberta i cały czas coś jej dogadywał. Po chwili Anna zaczęła męczyć Lewego, że bardzo chce potańczyć. Jemu za bardzo się nie chciało, ale jego ukochana wręcz zmusiła go do tego. Gdy tylko para odeszła od stołu, Wojtek powiedział:
-Mam jej na prawdę dosyć. Jak Lewy może być z tak powierzchniową dziewczyną.
-Z tego co widziałam w telewizji i na zdjęciach wyglądają na szczęśliwych razem.- powiedziałam mu.
-Telewizja i dziennikarze nie zawsze przedstawiają wszystko tak jak wygląda na prawdę-westchnął Piszczu.
Opowiedziałam im więc o tym, że skończyłam studia dziennikarskie i szukam pracy jako dyrektor do spraw z mediami i czy nie mogliby się popytać i polecić mnie gdzieś. Oni chętnie się z tym zgodzili. Łukasz i Damien obiecali, że popytają w Dortmundzie, a Wojtek w Londynie. Byli bardzo miłymi ludźmi na prawdę cieszyłam się, że ich poznałam.
Po chwili Szczęsnemu znudziło się takie siedzenie i powiedział, że idzie się zabawić. Piszczu powiedział do niego:
-Tylko uważaj, abyś nic nie narobił.
-Daj spokój stary, Sylwester jest raz w roku-odpowiedział że śmiechem i już go nie było.
Piszczu spojrzał na mnie i powiedział, że on zawsze się tak zachowuje.
-Nie przejmuj się, powiedziałam do Niego. Karolina jest zupełnie taka sama. -odpowiedziałam
-Co, co ktoś mnie wołał ?-zawołała zdezorientowana Karolina.
Zaczęłam się śmiać z niej z Łukaszem. Spojrzałam na Damiena i zauważyłam, że cały czas się na mnie patrzy. Odwróciłam się więc zawstydzona w stronę Łukasza. Opowiedział mi właśnie dlaczego tak bardzo nie lubią Anny Stachurskiej i jakie mają wobec niej podejrzenia. Według nich zdradza z kimś Lewego, ale on jest zaślepiony miłością i nie można mu przemówić do rozsądku.
-Nie będę Cię już dłużej zanudzał. Może zatańczymy ?-zapytał mnie i uśmiechnął się do mnie szczerze.
-Jasne, czemu nie-odpowiedziałam i poszłam z nim w stronę parkietu. Zauważyłam, że Damien od razu poprosił do tańca Karolinę. Tańczyłam z Piszczem, ale cały czas nie mogłam przestać myśleć o Perquisie, więc spoglądałam w jego stronę. W pewnym momencie nasze spojrzenia się spotkały, więc od razu odwróciłam wzrok.
-Podoba Ci się Damien, prawda ?-zapytał mnie Łukasz
-Przecież widzę, że ciągle spoglądasz w jego stronę.
-Nie, czemu tak myślisz ?-odpowiedziałam.
-Nie chcę nic mówić, ale odkąd zobaczył Cię pierwszy raz, bardzo się zmienił. Mimo iż Cię nie znał, to ciągle opowiadał o Tobie i jak bardzo chciałby Cię poznać. Zaczął się bardziej starać na treningach, po to aby wywalczyć sobie miejsce w podstawowym składzie. I po to, aby Tobie zaimponować. Damien to mój przyjaciel i widzę, że na prawdę bardzo mu się podobasz. Nie chcę aby, ktoś go zranił. Mam nadzieję, że rozumiesz o czym mówię.
-Tak rozumiem. Tylko wiesz bardzo mnie zaskoczyłeś tym co powiedziałeś . Nie spodziewałam się Tego.
-To cieszę się, że mogłem Ci pomóc.-powiedział i uśmiechnął się do mnie. Ja odwzajemniłam jego uśmiech. Po chwili podszedł do nas Damien..
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Więc mamy już 2 rozdział. Jak na razie akcja dzieje się powoli, ale obiecuję Wam, że nabierze tempa i dużo się będzie działo. Mam nadzieję, że jesteście ciekawi co dalej i będziecie czytać ;)
Rozdział 1
Obudziłam się rano 31.12 w okropnym humorze. Śnili mi się moi rodzice i ich rozprawa rozwodowa. Rozwiedli się gdy miałam 17 lat. Niby byłam już prawie dorosła, ale bardzo to przeżyłam. Gdy tylko ukończyłam liceum wyjechałam na studia i od tego czasu nie utrzymuję z nimi kontaktu. Często mi ich brakuje, ale chcę im udowodnić, że potrafię sobie sama radzić w życiu. Bardzo pomaga mi Pani Józefa, nasza sąsiadka. Jest to starsza Pani, której rodzina mieszka we Francji i została w Polsce sama. Lubię z nią rozmawiać, mimo iż dzieli nas różnica pokoleń. Zawsze mogę liczyć na jakąś mądrą radę z jej strony. Mimo iż dzisiaj jest Sylwester i idę z Karoliny na zabawę do klubu to nie mam na nią za bardzo ochoty. Wiedziałam jednak, że przyjaciółka mi tego nie odpuści, więc zaczęłam przygotowania. Nie szykowałam się jakoś specjalnie. Umyłam włosy, wysuszyłam je i nic z nimi więcej nie robiłam. Układały się ładnie w moje naturalne fale. Zrobiłam lekki makijaż tzn. pomalowałam rzęsy tuszem, a usta czerwona pomadką. Następnie założyłam czerwoną sukienkę przed kolana i czarne buty na platformie. Całość prezentowała się nie najgorzej. O godzinie 12 przyjechała po mnie Karolina i pojechałyśmy razem jej autem do Warszawy. Zatrzymałyśmy się w hotelu "Hyatt" i tam miałyśmy spędzić najbliższe dwa dni. Po przyjeździe została nam jeszcze godzina czasu do wyjścia na imprezę. Usiadłam więc na fotelu w swoim pokoju i słuchałam muzyki. Myślałam o tym czy poznam kiedyś mojego wymarzonego chłopaka. I co by było, gdyby stało się to już dzisiaj ? Z rozmyśleń wyrwała mnie przyjaciółka.
-Już czas się zbierać-powiedziała do mnie wesołym głosem.
-Dobrze, dobrze jestem i tak już gotowa- opowiedziałam smutnym głosem.
Karolina zauważyła, że coś jest nie tak, więc wygadałam jej się. Opowiedziałam o moim dzisiejszym śnie i o tym czy znajdę sobie kiedyś chłopaka. W tym momencie uświadomiłam sobie, jak ważną osobą w naszym życiu jest przyjaciel. Karola potrafi pocieszyć mnie w każdej sytuacji i w dodatku jest bardzo zabawna i zawsze poprawi mi humor. Powiedziała, że na pewno znajdę chłopaka, ponieważ jestem inteligentna, piękna i skromna. Na te słowa zareagowałam ze śmiechem. Wiedziałam, że nie robi sobie żartów, ale nie lubię mówić o sobie i o tym jaka jestem. Po chwili szczęśliwe opuściłyśmy hotel. Obiecałam Karolinie, że dzisiaj będę się wspaniale bawić i nie myśleć o problemach. Jednak one same do nas przyszły. Musieliśmy dzielić stoli z trzema wymalowanymi dziewczynami. Co ja mówię. Wymalowane to złe słowo. Miały na twarzy tapetę. Wiem, że ludzi nie należy oceniać po wyglądzie, ale przerażały mnie one.
-Cześć dziewczyny-przywitałam się z nimi z uśmiechem, a one tylko spojrzały na mnie z pogardą.-Wygląda na to, że będziemy razem siedzieć.
-No co ty nie powiesz-odpowiedziała najbardziej umalowaną i najstarszą z nich-Lepiej z nami nie zadzieraj, bo będziesz mieć kłopoty.
Spojrzałam ze zdziwieniem na Karolinę, a ona wzruszyła ramionami.
-Jasne, chciałam się tylko przywitać-odpowiedziałam tylko "koleżanką" ze stolika.
Postanowiłam się nimi nie przejmować i rozmawiałam . Karolą.Opowiadała mi właśnie śmieszną historię, wiec zaczęłam się głośno śmiać. Dziewczyny spojrzały na z pogardą po raz kolejny, po czym oznajmiły mi, że zachowuję się jak dziecko. Nie rozumiałam, o co im chodzi, więc spytałam się o to przyjaciółki.
-Chyba znam powód, tego dlaczego są w stosunku do Ciebie takie nie miłe...Odkąd przyszłyśmy, pewien przystojny blondyn nie może od Ciebie oderwać wzroku. W dodatku wydaje mi się, że gdzieś już go widziałam. One są pewnie zazdrosne z tego powodu-powiedziała mi.
Zaskoczyła mnie jej wypowiedź, ale szybko się odwróciłam i zaczęłam szukać wzrokiem wspomnianego blondyna. Nikogo takiego jednak nie zauważyłam.
-Ja tam nikogo nie widzę-odpowiedziałam.
-A ja właśnie widziałam i na prawdę wydaje mi się, że go znam.
-Przecież jesteśmy na imprezie dla celebrytów. Każdy może tu być-Powiedziałam obojętnym głosem, chociaż tak na prawdę byłam bardzo ciekawa, kto mnie obserwował.
-Ale wpadłaś komuś w oko.-powiedziała i zaczęła się śmiać.
-Co to już nie można się na nikogo popatrzeć ?!-zapytałam retorycznie.
-Okej, koniec tematu. Idę do łazienki. Idziesz ze mną czy poczekasz tutaj ?
Oznajmiłam jej, że zostanę, więc poszła i zostałam sama. Chciałam spytać się tych dziewczyn ze stolika, czy wiedzą kto się na mnie patrzy, ale przeraziłam się tym, jak się na mnie patrzyły, więc szybko zmieniłam zdanie i zapytałam je czy chcą się napić. Najstarsza odpowiedziała, że mogę nalać jej soku porzeczkowego. Zaczęłam nalewać do szklanki, gdy w pewnym momencie druga z nich mnie szturchnęła i tym oto sposobem wylałam napój na stół i rękę tej najstarszej. Ona nie mogła tego przeżyć i zaczęła na mnie krzyczeć i wyzywać od najgorszych. Machała także ręką w której miała nóż. Nie skończyło się to dla mnie najlepiej. W pewnym momencie uderzyła mnie nim w mój nadgarstek i zaczęła z niego płynąc krew. Bardzo to zabolało, a na dodatek się przeraziłam. Łzy zaczęły napływać mi do oczu, więc wzięłam szybko moją torebkę i udałam się w stronę łazienki. Nagle poczułam, że na kogoś wpadłam. Poczułam niesamowity zapach perfum tej osoby i bardzo umięśnione ciało. Z pewnością była to osoba płci męskiej. Zapach ten zadziałał na mnie jak narkotyk, ponieważ nie umiałam się od niego uwolnić. Stałam tak przytulona do tego obcego mężczyzny i czułam się jakby ta chwila trwała wieczność. Nie chciałam jednak kończyć tego momentu. Poczułam się tak, jakby ten chłopak uratował mnie przed złym światem.
-Cy coś ci się stało- zapytał mnie mój wybawiciel z francuskim akcentem. Wydawało mi się, że już gdzieś słyszałam ten głos. Podniosłam głowę do góry, aby zobaczyć kto to jest.
-Damien ?!- spytałam zaskoczona.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest już 1 rozdział. Trochę długi, ale jeszcze nie wiem czy wszystkie takie będą. 2 z pewnością też, bo jest już napisany. Postaram się go dodać już dzisiaj. Mam do was prośbę, aby napisalibyście mi, czy piszę poprawnie gramatycznie i językowo i czy w miarę dobrze się to czyta, bo w przypadku złej formy, postaram się to poprawić.
I tak w ogóle to domyślacie się kim jest wybawiciel Wiktorii ? : )
-Już czas się zbierać-powiedziała do mnie wesołym głosem.
-Dobrze, dobrze jestem i tak już gotowa- opowiedziałam smutnym głosem.
Karolina zauważyła, że coś jest nie tak, więc wygadałam jej się. Opowiedziałam o moim dzisiejszym śnie i o tym czy znajdę sobie kiedyś chłopaka. W tym momencie uświadomiłam sobie, jak ważną osobą w naszym życiu jest przyjaciel. Karola potrafi pocieszyć mnie w każdej sytuacji i w dodatku jest bardzo zabawna i zawsze poprawi mi humor. Powiedziała, że na pewno znajdę chłopaka, ponieważ jestem inteligentna, piękna i skromna. Na te słowa zareagowałam ze śmiechem. Wiedziałam, że nie robi sobie żartów, ale nie lubię mówić o sobie i o tym jaka jestem. Po chwili szczęśliwe opuściłyśmy hotel. Obiecałam Karolinie, że dzisiaj będę się wspaniale bawić i nie myśleć o problemach. Jednak one same do nas przyszły. Musieliśmy dzielić stoli z trzema wymalowanymi dziewczynami. Co ja mówię. Wymalowane to złe słowo. Miały na twarzy tapetę. Wiem, że ludzi nie należy oceniać po wyglądzie, ale przerażały mnie one.
-Cześć dziewczyny-przywitałam się z nimi z uśmiechem, a one tylko spojrzały na mnie z pogardą.-Wygląda na to, że będziemy razem siedzieć.
-No co ty nie powiesz-odpowiedziała najbardziej umalowaną i najstarszą z nich-Lepiej z nami nie zadzieraj, bo będziesz mieć kłopoty.
Spojrzałam ze zdziwieniem na Karolinę, a ona wzruszyła ramionami.
-Jasne, chciałam się tylko przywitać-odpowiedziałam tylko "koleżanką" ze stolika.
Postanowiłam się nimi nie przejmować i rozmawiałam . Karolą.Opowiadała mi właśnie śmieszną historię, wiec zaczęłam się głośno śmiać. Dziewczyny spojrzały na z pogardą po raz kolejny, po czym oznajmiły mi, że zachowuję się jak dziecko. Nie rozumiałam, o co im chodzi, więc spytałam się o to przyjaciółki.
-Chyba znam powód, tego dlaczego są w stosunku do Ciebie takie nie miłe...Odkąd przyszłyśmy, pewien przystojny blondyn nie może od Ciebie oderwać wzroku. W dodatku wydaje mi się, że gdzieś już go widziałam. One są pewnie zazdrosne z tego powodu-powiedziała mi.
Zaskoczyła mnie jej wypowiedź, ale szybko się odwróciłam i zaczęłam szukać wzrokiem wspomnianego blondyna. Nikogo takiego jednak nie zauważyłam.
-Ja tam nikogo nie widzę-odpowiedziałam.
-A ja właśnie widziałam i na prawdę wydaje mi się, że go znam.
-Przecież jesteśmy na imprezie dla celebrytów. Każdy może tu być-Powiedziałam obojętnym głosem, chociaż tak na prawdę byłam bardzo ciekawa, kto mnie obserwował.
-Ale wpadłaś komuś w oko.-powiedziała i zaczęła się śmiać.
-Co to już nie można się na nikogo popatrzeć ?!-zapytałam retorycznie.
-Okej, koniec tematu. Idę do łazienki. Idziesz ze mną czy poczekasz tutaj ?
Oznajmiłam jej, że zostanę, więc poszła i zostałam sama. Chciałam spytać się tych dziewczyn ze stolika, czy wiedzą kto się na mnie patrzy, ale przeraziłam się tym, jak się na mnie patrzyły, więc szybko zmieniłam zdanie i zapytałam je czy chcą się napić. Najstarsza odpowiedziała, że mogę nalać jej soku porzeczkowego. Zaczęłam nalewać do szklanki, gdy w pewnym momencie druga z nich mnie szturchnęła i tym oto sposobem wylałam napój na stół i rękę tej najstarszej. Ona nie mogła tego przeżyć i zaczęła na mnie krzyczeć i wyzywać od najgorszych. Machała także ręką w której miała nóż. Nie skończyło się to dla mnie najlepiej. W pewnym momencie uderzyła mnie nim w mój nadgarstek i zaczęła z niego płynąc krew. Bardzo to zabolało, a na dodatek się przeraziłam. Łzy zaczęły napływać mi do oczu, więc wzięłam szybko moją torebkę i udałam się w stronę łazienki. Nagle poczułam, że na kogoś wpadłam. Poczułam niesamowity zapach perfum tej osoby i bardzo umięśnione ciało. Z pewnością była to osoba płci męskiej. Zapach ten zadziałał na mnie jak narkotyk, ponieważ nie umiałam się od niego uwolnić. Stałam tak przytulona do tego obcego mężczyzny i czułam się jakby ta chwila trwała wieczność. Nie chciałam jednak kończyć tego momentu. Poczułam się tak, jakby ten chłopak uratował mnie przed złym światem.
-Cy coś ci się stało- zapytał mnie mój wybawiciel z francuskim akcentem. Wydawało mi się, że już gdzieś słyszałam ten głos. Podniosłam głowę do góry, aby zobaczyć kto to jest.
-Damien ?!- spytałam zaskoczona.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest już 1 rozdział. Trochę długi, ale jeszcze nie wiem czy wszystkie takie będą. 2 z pewnością też, bo jest już napisany. Postaram się go dodać już dzisiaj. Mam do was prośbę, aby napisalibyście mi, czy piszę poprawnie gramatycznie i językowo i czy w miarę dobrze się to czyta, bo w przypadku złej formy, postaram się to poprawić.
I tak w ogóle to domyślacie się kim jest wybawiciel Wiktorii ? : )
Prolog
Karolina, gdzie masz pomadkę ? krzyknęłam głośno z drugiego pokoju.
-Powinna być brązowym stoliku-odpowiedziałam
-Dobra, dzięki już mam.
Wybierałyśmy sie dzisiaj na imprezę sylwestrową do pewnego klubu Warszawie. Moja ciocia pracuje w TV i załatwiła mi i mojej przyjaciółce Karolinie bilety. Mają tam być podobno jacyś celebryci, ale także ludzie w naszym wieku.Ona nie chciała iść, ponieważ woli spędzac sylwestra u siebie w domu. Trochę się nad tym wyjazdem zastanawiałam, ponieważ mieszkamy we Wrocławiu, a do Warszawy jest kawałek drogi. Karolina, jak to Karolina stwierdziła jednak, że jesteśmy młode i powinniśmy korzystać z życia i się bawić.Mam jednak nadzieję, że spotkamy tam nowych, ciekawych ludzi. Bardzo lubię nawiązywać kontakty z innymi osobami. Jestem otwarta na wszystkich i lubię pomagać
w potrzebie. Z Karolą poznałam się w gimnazjum i od tego czasu, wszystko robimy razem. Wybrałyśmy nawet tą samą uczelnią na studiach. Ja właśnie ukończyłam dziennikarstwo, a ona fotografię. Mimo iż dzieli nas wiele, to świetnie się dogadujemy i zawsze możemy na siebie liczyć. Moim całym światem jest piłka nożna. Od dzieciństwa interesuję się tym sportem i nie wyobrażam sobie bez niej życia. Moim ulubionym zespołem jest Borussia Dortmund i Arsenal. Kibicuję także reprezentacji Polski. Po tej porażce na Euro ciężko było mi się podnieść, staram się jednak myśleć pozytywnie i mam nadzieję, że w przyszłości będzie lepiej. Póki co szukam teraz pracy w gazecie lub jako dyrektor do spraw z mediami w jakimś klubie piłkarskim. Będzie to bardzo trudne, ale lubię sobie stawiać wysokie cele w życiu. Dzięki tej pracy miałabym możliwość poznania wielu piłkarzy. Nie sądziłam jednak, że moje pragnienie spełni się tak szybko....
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dodałam już teraz prolog, ponieważ rano nie będę mieć prądu. 1 rozdział już miej więcej jest, potrzebuje tylko ogólnej korekty i paru poprawek. Myślę, że dodam go w środę ok. godziny 17 : )
-Powinna być brązowym stoliku-odpowiedziałam
-Dobra, dzięki już mam.
Wybierałyśmy sie dzisiaj na imprezę sylwestrową do pewnego klubu Warszawie. Moja ciocia pracuje w TV i załatwiła mi i mojej przyjaciółce Karolinie bilety. Mają tam być podobno jacyś celebryci, ale także ludzie w naszym wieku.Ona nie chciała iść, ponieważ woli spędzac sylwestra u siebie w domu. Trochę się nad tym wyjazdem zastanawiałam, ponieważ mieszkamy we Wrocławiu, a do Warszawy jest kawałek drogi. Karolina, jak to Karolina stwierdziła jednak, że jesteśmy młode i powinniśmy korzystać z życia i się bawić.Mam jednak nadzieję, że spotkamy tam nowych, ciekawych ludzi. Bardzo lubię nawiązywać kontakty z innymi osobami. Jestem otwarta na wszystkich i lubię pomagać
w potrzebie. Z Karolą poznałam się w gimnazjum i od tego czasu, wszystko robimy razem. Wybrałyśmy nawet tą samą uczelnią na studiach. Ja właśnie ukończyłam dziennikarstwo, a ona fotografię. Mimo iż dzieli nas wiele, to świetnie się dogadujemy i zawsze możemy na siebie liczyć. Moim całym światem jest piłka nożna. Od dzieciństwa interesuję się tym sportem i nie wyobrażam sobie bez niej życia. Moim ulubionym zespołem jest Borussia Dortmund i Arsenal. Kibicuję także reprezentacji Polski. Po tej porażce na Euro ciężko było mi się podnieść, staram się jednak myśleć pozytywnie i mam nadzieję, że w przyszłości będzie lepiej. Póki co szukam teraz pracy w gazecie lub jako dyrektor do spraw z mediami w jakimś klubie piłkarskim. Będzie to bardzo trudne, ale lubię sobie stawiać wysokie cele w życiu. Dzięki tej pracy miałabym możliwość poznania wielu piłkarzy. Nie sądziłam jednak, że moje pragnienie spełni się tak szybko....
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dodałam już teraz prolog, ponieważ rano nie będę mieć prądu. 1 rozdział już miej więcej jest, potrzebuje tylko ogólnej korekty i paru poprawek. Myślę, że dodam go w środę ok. godziny 17 : )
wtorek, 19 lutego 2013
Bohaterowie
Wiktoria Nowicka
25-latka, która właśnie ukończyła studia dziennikarskie.
Jej pasją od dziecka jest piłka nożna. Kibicuje Borussii Dortmund i Arsenalowi.
Jest wielką marzycielką, wrażliwą na krzywdy ludzkie. Jej marzeniem jest poznanie piłkarzy.
Po tym jak jej rodzice się rozwiedli, nie utrzymuje z nimi kontaktu. Zawsze może jednak liczyć na wsparcie swojej najlepszej przyjaciółki Karoliny. Bardzo chciałaby spotkać odpowiedniego chłopaka, bo to tej pory nigdy nie była z nikim związana na poważnie.
Karolina Olszewska
Po tym jak 5 lat temu, zdradził ją jej chłopak, nie ufa mężczyznom. Uważa, że teraz jest młoda i powinna się bawić. Lubi imprezować i flirtować z przypadkowymi osobami, ale potem ma przez to kłopoty. Wiktoria stara się jej pomóc w skończeniu z tym. Jej pasją jest fotografia i moda. Nie specjalnie interesuje się piłką nożną, ale często ogląda mecze z jej przyjaciółką (lubi przystojnych piłkarzy). Czy Karolina może się jeszcze zmienić ?
Łukasz Piszczek
Piłkarz Borussii Dortmund i reprezentant Polski. Bardzo lubiany przez klubowych kolegów. Jego najlepszym przyjacielem od zawsze jest Kuba Błaszczykowski. Z wszystkimi ma jednak dobry kontakt, chociaż ostatnio bardzo zaprzyjaźnił się z Damienem Perquisem. W zimowym okienku transferowym mógł odejść do Barcelony, jednak pozostał wierny żółto-czarnym barwą czy zyskał sobie uznanie kibiców. Mimo iż jest bardzo zabawny i często poprawia atmosferę w szatni, to w głębi duszy jest spokojny. Trzyma się z daleka od imprez i skandali. Interesuje się modą i bierze udział w wielu sesjach zdjęciowych. Ma wielkie serce i pieniądze zarobione w tej branży przeznacza na chore dzieci. Mimo iż interesuje się nim wiele kobiet, on ciągle czeka na tą jedyną.
Damien Perquis
Polski piłkarz z francuskimi korzeniami. Od pół roku gra w Borussii Dortmund. Na początku trudno było mu zaaklimatyzować się w nowym otoczeniu. Bardzo mu w tym pomógł Łukasz Piszczek, z którym się zaprzyjaźnił. Na treningach prezentuje się co raz lepiej i być może już nie długo otrzyma szansę gry w pierwszym składzie.Ważną osobą w jego życiu jest jego babcia, która mieszka w Polsce. Stara się ją odwiedzać tak często jak tylko może. Pewnego dnia kobieta opowiedziała mu historię o pewnej dziewczynie. Damien bardzo chce ją poznać. Kim okaże się tajemnicza dziewczyna? Czy zdaje sobie sprawę jak dużo zmieni w jego życiu ?
Wojciech Szczęsny
Polski bramkarz na co dzień grający w Arsenalu Londyn. Przyjaźni się z piłkarzami Borussii i często przyjeżdża do Dortmundu, aby się z nimi spotkać. Po tym jak okazało się, że Sandra Dziwiszek jest z nim dla pieniędzy natychmiast z nią zerwał. Na początku był załamany, jednak szybko stanął na nogi. jest totalnym przeciwieństwem Łukasza Piszczka. Lubi imprezować i się bawić. Często szybciej coś robi niż myśli. Interesują go ładne dziewczyny i bycie celebrytą, jednak w głębi serca czuje się samotny. Chciałby związać się z kimś na dłużej, ale boi się, że ktoś znowu potraktuje go jak jego była.
Anna Stachurska i Robert Lewandowski
Na pozór szczęśliwa, kochająca się para, która planuje ślub. Jednak prawda jest inna. Robert w związku z Anią bardzo się zmienił i nie poświęca już tyle czasu swoim kolegą. Zachowuje się jak kapryśna "gwiazda" i gdy tylko nie ma treningów, chodzi ze swoją ukochaną na różne gale i bankiety. Stał się próżny i pieniądze odgrywają w jego życiu ważną rolę. Przyjaciele z Borussii i Wojtek Szczęsny starają się mu pomóc, jednak on nie chce ich słuchać. Jest zaślepiony miłością. Czy dojdzie do ślubu między Anną a Robertem ? Czy kobieta może stanąć na drodze dalszej kariery piłkarza ?
Agata i Jakub Błaszczykowscy
Szczęśliwe małżeństwo mające 2-letnią córeczkę Oliwię, która jest oczkiem w głowie obojga rodziców. Kuba jest świetnym piłkarzem, a także przyjacielem. Chce aby wszyscy jego najlepsi koledzy ułożyli sobie życie. Stara się im pomóc jak tylko może. Agata wspiera go we wszystkim co robi. To ona odkryła, że Anna Stachurska ma złe intencje wobec "Lewego". Czy uda im się przemówić do rozumu Robertowi ?
Oprócz tego w opowiadaniu występują piłkarze Borussii Dortmund, reprezentacji Polski, z czasem także piłkarze Arsenalu oraz rodziny głównych bohaterów.
--------------------------------------------------------------------------------------
Zaczęłam pisać to już dawno temu, jednak nie przychodziło mi nic nowego do głowy. Dzisiaj natomiast dostałam weny, więc piszę. Jest to moje pierwsze opowiadanie i mam nadzieję, że Wam się spodoba :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






