środa, 20 lutego 2013

Rozdział 1

Obudziłam się rano 31.12 w okropnym humorze. Śnili mi się moi rodzice i ich rozprawa rozwodowa. Rozwiedli się gdy miałam 17 lat. Niby byłam już prawie dorosła, ale bardzo to przeżyłam. Gdy tylko ukończyłam liceum wyjechałam na studia i od tego czasu nie utrzymuję z nimi kontaktu. Często mi ich brakuje, ale chcę im udowodnić, że potrafię sobie sama radzić w życiu. Bardzo pomaga mi Pani Józefa, nasza sąsiadka. Jest to starsza Pani, której rodzina mieszka we Francji i została w Polsce sama. Lubię z nią rozmawiać, mimo iż dzieli nas różnica pokoleń. Zawsze mogę liczyć na jakąś mądrą radę z jej strony. Mimo iż dzisiaj jest Sylwester i idę z Karoliny na zabawę do klubu to nie mam na nią za bardzo ochoty. Wiedziałam jednak, że przyjaciółka mi tego nie odpuści, więc zaczęłam przygotowania. Nie szykowałam się jakoś specjalnie. Umyłam włosy, wysuszyłam je i nic z nimi więcej nie robiłam. Układały się ładnie w moje naturalne fale. Zrobiłam lekki makijaż tzn. pomalowałam rzęsy tuszem, a usta czerwona pomadką. Następnie założyłam czerwoną sukienkę przed kolana i czarne buty na platformie. Całość prezentowała się nie najgorzej. O godzinie 12 przyjechała po mnie Karolina i pojechałyśmy razem jej autem do Warszawy. Zatrzymałyśmy się w hotelu "Hyatt" i tam miałyśmy spędzić najbliższe dwa dni. Po przyjeździe została nam jeszcze godzina czasu do wyjścia na imprezę. Usiadłam więc na fotelu w swoim pokoju i słuchałam muzyki. Myślałam o tym czy poznam kiedyś mojego wymarzonego chłopaka. I co by było, gdyby stało się to już dzisiaj ? Z rozmyśleń wyrwała mnie przyjaciółka.
-Już czas się zbierać-powiedziała do mnie wesołym głosem.
-Dobrze, dobrze jestem i tak już gotowa- opowiedziałam smutnym głosem.
Karolina zauważyła, że coś jest nie tak, więc wygadałam jej się. Opowiedziałam o moim dzisiejszym śnie i o tym czy znajdę sobie kiedyś chłopaka. W tym momencie uświadomiłam sobie, jak ważną osobą w naszym życiu jest przyjaciel. Karola potrafi pocieszyć mnie w każdej sytuacji i w dodatku jest bardzo zabawna i zawsze poprawi mi humor. Powiedziała, że na pewno znajdę chłopaka, ponieważ jestem inteligentna, piękna i skromna. Na te słowa zareagowałam ze śmiechem. Wiedziałam, że nie robi sobie żartów, ale nie lubię mówić o sobie i o tym jaka jestem. Po chwili szczęśliwe opuściłyśmy hotel. Obiecałam Karolinie, że dzisiaj będę się wspaniale bawić i nie myśleć o problemach. Jednak one same do nas przyszły. Musieliśmy dzielić stoli z trzema wymalowanymi dziewczynami. Co ja mówię. Wymalowane to złe słowo. Miały na twarzy tapetę. Wiem, że ludzi nie należy oceniać po wyglądzie, ale przerażały mnie one.
-Cześć dziewczyny-przywitałam się z nimi z uśmiechem, a one tylko spojrzały na mnie z pogardą.-Wygląda na to, że będziemy razem siedzieć.
-No co ty nie powiesz-odpowiedziała najbardziej umalowaną i najstarszą z nich-Lepiej z nami nie zadzieraj, bo będziesz mieć kłopoty.
Spojrzałam ze zdziwieniem na Karolinę, a ona wzruszyła ramionami.
-Jasne, chciałam się tylko przywitać-odpowiedziałam tylko "koleżanką" ze stolika.
Postanowiłam się nimi nie przejmować i rozmawiałam . Karolą.Opowiadała mi właśnie śmieszną historię, wiec zaczęłam się głośno śmiać. Dziewczyny spojrzały na z pogardą po raz kolejny, po czym oznajmiły mi, że zachowuję się jak dziecko. Nie rozumiałam, o co im chodzi, więc spytałam się o to przyjaciółki.
-Chyba znam powód, tego dlaczego są w stosunku do Ciebie takie nie miłe...Odkąd przyszłyśmy, pewien przystojny blondyn nie może od Ciebie oderwać wzroku. W dodatku wydaje mi się, że gdzieś już go widziałam. One są pewnie zazdrosne z tego powodu-powiedziała mi.
Zaskoczyła mnie jej wypowiedź, ale szybko się odwróciłam i zaczęłam szukać wzrokiem wspomnianego blondyna. Nikogo takiego jednak nie zauważyłam.
-Ja tam nikogo nie widzę-odpowiedziałam.
-A ja właśnie widziałam i na prawdę wydaje mi się, że go znam.
-Przecież jesteśmy na imprezie dla celebrytów. Każdy może tu być-Powiedziałam obojętnym głosem, chociaż tak na prawdę byłam bardzo ciekawa, kto mnie obserwował.
-Ale wpadłaś komuś w oko.-powiedziała i zaczęła się śmiać.
 -Co to już nie można się na nikogo popatrzeć ?!-zapytałam retorycznie.
-Okej, koniec tematu. Idę do łazienki. Idziesz ze mną czy poczekasz tutaj ?
Oznajmiłam jej, że zostanę, więc poszła i zostałam sama. Chciałam spytać się tych dziewczyn ze stolika, czy wiedzą kto się na mnie patrzy, ale przeraziłam się tym, jak się na mnie patrzyły, więc szybko zmieniłam zdanie i zapytałam je czy chcą się napić. Najstarsza odpowiedziała, że mogę nalać jej soku porzeczkowego. Zaczęłam nalewać do szklanki, gdy w pewnym momencie druga z nich mnie szturchnęła i tym oto sposobem wylałam napój na stół i rękę  tej najstarszej. Ona nie mogła tego przeżyć i zaczęła na mnie krzyczeć i wyzywać od najgorszych. Machała także ręką w której miała nóż. Nie skończyło się to dla mnie najlepiej. W pewnym momencie uderzyła mnie nim w mój nadgarstek i zaczęła z niego płynąc krew. Bardzo to zabolało, a na dodatek się przeraziłam. Łzy zaczęły napływać mi do oczu, więc wzięłam szybko moją torebkę i udałam się w stronę łazienki. Nagle poczułam, że na kogoś wpadłam. Poczułam niesamowity zapach perfum tej osoby i bardzo umięśnione ciało. Z pewnością była to osoba płci męskiej. Zapach ten zadziałał na mnie jak narkotyk, ponieważ nie umiałam się od niego uwolnić. Stałam tak przytulona do tego obcego mężczyzny i czułam się jakby ta chwila trwała wieczność. Nie chciałam jednak kończyć tego momentu. Poczułam się tak, jakby ten chłopak uratował mnie przed złym światem.
-Cy coś ci się stało- zapytał mnie mój wybawiciel z francuskim akcentem. Wydawało mi się, że już gdzieś słyszałam ten głos. Podniosłam głowę do góry, aby zobaczyć kto to jest.
-Damien ?!- spytałam zaskoczona.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest już 1 rozdział. Trochę długi, ale jeszcze nie wiem czy wszystkie takie będą. 2 z pewnością też, bo jest już napisany. Postaram się go dodać już dzisiaj. Mam do was prośbę, aby napisalibyście mi, czy piszę poprawnie gramatycznie i językowo i czy w miarę dobrze się to czyta, bo w przypadku złej formy, postaram się to poprawić.
I tak w ogóle to domyślacie się kim jest wybawiciel Wiktorii ? : )

1 komentarz:

  1. Perquis <3
    Świetnie się zaczyna, jest inaczej niż wszędzie i to daje Ci wielkiego +. Z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały :)

    OdpowiedzUsuń