-Przepraszam, że Wam przeszkadzam, ale chciałbym zatańczyć z Wiktorią-powiedział Damien i spojrzał błagalnym wzrokiem na Łukasza.
-Jasne, nie ma problemu-odpowiedział Piszczu i zostawił nas samych.
Krzyknęłam jeszcze za nim: "Dziękuję", a on się odwrócił i puścił mi oczko. W tym samym czasie DJ włączył wolną muzykę. Damien objął mnie za biodra, a ja zarzuciłam mu ręce na szyje. Przez cały czas patrzyliśmy sobie w oczy. Czułam się z nim tak dobrze i bezpiecznie. Nie mogłam już dłużej oszukiwać sama siebie. Chyba na prawdę się w nim zakochałam. W tym samym czasie piłkarz odezwał się do mnie:
-Wiktoria wiem, że nie znamy się długo, ale przy Tobie czuje się wyjątkowo. Nie muszę udawać, kogoś innego. Mogę być sobą. Mimo iż tak na prawdę poznałem Cię parę godzin temu, to znaczysz dla mnie bardzo wiele.
-Damien..-chciałam mu w tym momencie powiedzieć co do niego czuję, jednak on położył palec na moich ustach i przybliżył swoją twarz do mojej i chciał mnie pocałować jednak usłyszeliśmy głos Roberta.
-Jak mogłaś mi to zrobić ? Jeszcze na moich oczach. Nie chcę Cię więcej widzieć.-krzyknął i szybkim krokiem szedł w stronę wyjścia.
Odwróciłam się i zobaczyłam Anne przytuloną do jakiegoś starszego mężczyzny. Zastanawiałam się jaki ona ma tupet, żeby teraz jeszcze tak stać, nie przejmując się Robertem. Spojrzałam na Perquisa, a on powiedział, że nie możemy go tak teraz zostawić.
-Lewy, czekaj na nas!-zawołaliśmy za nim.
Nie chętnie, ale zatrzymał się i spojrzał na nas smutnym wzrokiem. Zobaczyłam też, że od razu zjawił się obok nas Łukasz. Musiał również wiedzieć zaistniałą sytuację.
-Co się tak patrzycie. Zaraz pewnie powiecie "a nie mówiliśmy".
-Nie Robert-zaczął mówić zdenerwowany Damien.-Martwimy się o Ciebie, a ty nic sobie z tego nie robisz. Przejrzyj wreszcie na oczy człowieku.
Te ostatnie słowa, prawie wykrzyczał, więc spojrzałam na niego z wyrzutem.
-Ale ja ją na prawdę kocham! Nigdy nie byłeś w związku, więc nie praw mi teraz morałów-powiedział wkurzony Robert do Damiena.
Widać, że te słowa zasmuciły Perquisa, więc zapadła cisza.
-Spokojnie-powiedziałam, aby nie powiedzieli sobie zaraz czegoś, co później będą oboje żałować.- Musimy się zastanowić, co teraz robimy.
-Myślę, że powinniśmy jak najszybciej wynieść się z tego miejsca-powiedział milczący jak dotąd Łukasz. -Pojedziemy do Kuby i Agaty. Ja zadzwonię po taksówkę i zawiadomię Błaszczykowskich, że wpadniemy do nich, Damien ty pójdziesz poszukać Karolinę i Wojtka, a ty Wiki zostaniesz z Lewym i poczekacie na nas.
Nikt nie protestował, ponieważ było to najsensowniejsze rozwiązanie. Wyszłam z Lewym na dwór i usiedliśmy na ławce. Na początku, nic nie mówiłam, ponieważ wiedziałam jak musi się teraz czuć.
-Robert wiem, że pewnie teraz nie chcesz z nikim rozmawiać i domyślam się jak jest Ci trudno, ale proszę posłuchaj mnie.-powiedziałam do niego błagalnym głosem.
Odwrócił się w moja stronę, ale nic nie powiedział, więc domyśliłam się, że mogę mówić.
-Nie zrozum mnie źle, ponieważ wszyscy na prawdę chcą do Ciebie jak najlepiej. Chłopcy na prawdę się o Ciebie martwią. Wiem, że łatwo się mówi, ale nie przejmuj się Anią. Może to było zwykłe nieporozumienie. Jeżeli jesteście sobie pisani, to wszystko jest możliwe i wrócicie jeszcze do siebie. Ale jeśli tak nie jest, to ...czasem lepiej odpuścić.-powiedziałam mu.
-Wiem, że oni chcą jak najlepiej, ale mi na niej bardzo zależy. Wydaje mi się czasem, że nikt mnie nie rozumie. -odpowiedział.
-Nikt nie mówił, że w życiu będzie łatwo. Ale pamiętaj, że masz przyjaciół, którzy zawsze pomogą Ci w trudnej sytuacji. I chciałam Ci również, powiedzieć, że jakbyś chciał pogadać, to zawsze możesz na mnie liczyć-uśmiechnęłam się do niego.-Pamiętaj o tym, że nie wolno się załamywać. Nawet z najtrudniejszej sytuacji można znaleźć wyjście.
-Dziękuję Ci Wiktoria, była potrzebna mi taka rozmowa.-przytulił się do mnie, jakby chciał mi za to podziękować. Był to przyjacielski uścisk, więc odwzajemniłam to.
Po paru minutach powiedział do mnie:
-Chciałem Cię jeszcze przeprosić i Damiena także. Widziałem to, jak byliście w tym momencie ze sobą blisko. Przykro mi, że przeze mnie musieliście przerwać ten moment.
-Spokojnie nic się nie stało-odpowiedziałam mu. Miałam jednak nadzieję, że w końcu będę mogła mu wyznać co czuję.
3 godziny później:
Byliśmy w domu Kuby i Agaty. Organizowali oni także taką małą imprezę w kameralnym gronie, więc przyjęli nas z otwartymi ramionami. Bardzo mili z nich ludzie i wyglądają na bardzo zakochanych w sobie. Z Agatą rozmawiałam już dłużej i trochę opowiedziałam jej o sobie. Myślę, że zaprzyjaźnię się z nią. Robert nie był w najlepszym nastroju na zabawę, ale nie chciał zepsuć jej nam, więc poszedł do pokoju gościnnego Kuby się przespać z tym wszystkim co go spotkało. Wojtek z Karoliną rozkręcili trochę zabawę, bo jak to oni, nie potrafili usiedzieć w miejscu. Zauważyłam, że ta dwójka bardzo się polubiła, ale obawiałam się trochę o to czy Karolina nie zrani uczuć piłkarza, ponieważ sama mi mówiła o tym, że nie myśli o poważnym związku. Jednak nie da się ukryć, oboje mają podobną osobowość i nadają na tych samych falach. Wyszłam teraz na balkon trochę ochłonąć, ponieważ w ten dzień tyle się wydarzyło i miałam za dużo wrażeń. Nie miałam okazji porozmawiać z Damienem, ponieważ od tej sytuacji, gdy razem tańczyliśmy, nie byliśmy ani razu sam na sam. Nagle zauważyłam, że drzwi balkonowe się otwierają i wychodzi z nikt inny tylko Perquis. Uśmiechnęłam się na jego widok, ponieważ wyglądał na prawdę wspaniale. Stanął obok mnie i przez dłuższą chwilę nie odzywaliśmy się do siebie. Nagle zrobiło mi się bardzo zimno i zaczęłam trząść się z zimna. Damien nie zastanawiając się długo ściągnął marynarkę ze swojego garnituru i założył ją na mnie. Podziękowałam mu i uśmiechnęłam się do niego najpiękniej jak potrafiłam, a on objął mnie ramieniem. Poczułam motylki w brzuchu. Nigdy tego nie czułam, to niesamowite uczucie. Przez parę minut nic nie mówiliśmy, gdy w pewnym momencie odezwaliśmy się w tym samym momencie:
-Wiktoria
-Damien
Spojrzeliśmy na siebie i zaczęliśmy się śmiać.
-Mów pierwsza-powiedział do mnie Damien.
-No więc, chciałam Ci to juz dawno, powiedzieć, ale nie było okazji. To co mi powiedziałeś, wtedy gdy tańczyliśmy...Ja..czuję do Ciebie dokładnie to samo. Zakochałam się w Tobie Damien. -wyznałam, patrząc mu prosto w oczy.
On tymczasem położył rękę na moim ramieniu, odchylił kosmyk moich włosów opadających na moje czoło. Poczułam nagle niesamowite ciepło, płynące z mojego serca, mimo iż było dużo stopni poniżej zera. Przyciągnął mnie delikatnie do siebie, zbliżył swoje usta do moich i pocałował mnie. W tym samym czasie nad naszą głową pojawiły się fajerwerki. Wybiła północ, lecz my nie przerwaliśmy tej chwili. Czekaliśmy na nią od momentu, kiedy się poznaliśmy. Całował mnie, coraz bardziej intensywnie i czułam, jak jego puls przyśpiesza. Pragnęliśmy oboje, aby ta chwila trwała wieczność. W pewnym momencie oderwał się ode mnie i chwycił moją dłoń.
-Wiktorio Nowicka! Czy zostaniesz moją dziewczyną ?-zapytał mnie.
-TAK,TAK, TAK-krzyknęłam uradowana i rzuciłam mu się na szyję.
-------------------------------------------------------------------------------------------------
Pisałam ten rozdział bardzo długo, i również bardzo długo nad nim myślałam. Nie wiem ile osób w ogóle czyta to opowiadanie, ale chciałam podziękować wszystkim za dużą liczbę wyświetleń i miłe komentarze, które dodają mi pozytywnej energii do dalszego pisania. Postaram się was nie zawieść.
Zdradzę Wam, że następny rozdział będzie się rozgrywał 10 dni po Sylwestrze.
świetna historia:) tylko Lewego troche szkoda <3
OdpowiedzUsuńŚwietnie piszesz ! czekam na następny :D
OdpowiedzUsuńbiedny Lewy! ale świetne :)
OdpowiedzUsuńSuper rozdział! ;D czekam na kolejny ;)
OdpowiedzUsuńsuper rozdział, ale jakoś kolejnego nie widze :( pisz dalej bo nie mam czego czytać :D
OdpowiedzUsuńŚwietne opowiadanie :) Będę wpadać częściej :>
OdpowiedzUsuńChciałabym tylko Ci radzić abyś trochę zwolniła tępo akcji. Sama niedawno zaczęłam pisać ale ktoś dobrze mi kiedyś doradził abym nie "pędziła tak" bo później brakuje pomysłów i wszystko jest takie zagmatwane.
życzę weny :) i pozdrawiam c:
zapraszam na 8 rozdział :)
OdpowiedzUsuńhttp://od-milosci-sie-nie-umiera.blogspot.com/
Zapraszam na 9 rozdział :)
OdpowiedzUsuńhttp://od-milosci-sie-nie-umiera.blogspot.com/2013/03/rozdzia-9.html#comment-form
Prolog.
OdpowiedzUsuńZapraszam!
http://londyn-noca.blogspot.com/
Mila.
Wiem że to jest już skończone (chyba) ale nie wiem jak akcja potoczy się dalej ale ja wolę odobiście aby Wiki była z Piszczkiem ;)))))
OdpowiedzUsuńNie opowiadanie nie zakończyło się jeszcze tylko numeracja mi się pokręciła pewnie tak jak i Tobie ja zgadzam się z Tobą anonimku wyżej ! Ja też uważam ze Wiki i Piszczek ;)))))))
UsuńKaaaaaaaaaaaaaśkaa
Zapraszam na 13 rozdział - ostatni :)
OdpowiedzUsuńhttp://od-milosci-sie-nie-umiera.blogspot.com/